Skip to main content
32
58

Wycieczka integracyjna klas Ia IbG

Wersja do wydruku


Wycieczka integracyjna Ia Ib G


07.09.2010 r. moja klasa oraz klasa Ib udały się na wycieczkę do nieznanej prawie nikomu małej wsi Reczkowe. Wycieczka ta miała na celu nas zintegrować. Działo się tam mnóstwo ciekawych rzeczy.

Zbiórka była ok. godz. 8:00. Powoli dochodzili do nas kolejni uczestnicy wycieczki. Dziewczyny chłopcy,koledzy z innej klasy. Było tak zwane „cześć,cześć”,krótkie pogaduchy: o tym kto ma ile kanapek,jaki wziął sweter i tak dalej i tak dalej...Mogliśmy się tak integrować w nieskończoność,ale przyszły panie wychowawczynie,sprawdziły czy ktoś aby nie uciekł z miejsca zbiórki lub zrezygnował z wycieczki,choć myślę,że to byłby jeden z jego najgorszych błędów popełnionych w życiu. Kiedy okazało się, że wszyscy są obecni,podjechał po nas mały busik i ogromny autokar. Wtedy zaczęło się pchanie i dobrze wszystkim znane „zajmij zajmij!” oraz przeciwne do tego „nie ma zajmowania”,ale wszystkim udało się szczęśliwie zająć jakieś miejsca i pojechaliśmy w nieznane .Integrację czas zacząć!

Najpierw zatrzymaliśmy na Pustyni Błędowskiej w Dąbrowie. Spędziliśmy na niej tylko pół godziny,ale z drugiej strony to pół godziny integracji więcej! Rozmawialiśmy trochę o tym,jakim wspaniałym,miejscem jest Pustynia Błędowska, a niektórzy huśtali się na dziwnej huśtawce,z naciskiem na słowo „dziwnej”. Potem „zapakowaliśmy” się do autokaru i udaliśmy się w dalszą drogę. W autokarze gadałyśmy, a ja w międzyczasie uprawiałam swój ulubiony sport czyli rozśmieszanie ludzi. Po jakiś piętnastu minutach dotarliśmy do Reczkowego. Nagle zaczęły się okrzyki „łał,boisko”„łał,żaba” i „łał,co to jest?”Chodziło oczywiście o huśtawkę, z której zjeżdżało się w dół po linie. Wszyscy,no prawie wszyscy,”polecieli” zjeżdżać,a ci co zostali,grali w nożną lub w siatkę. Zabawa była super,bo nie wiedziałam,że gra z ponad dwudziestoma osobami nie tyle co w kółku,ale w „jaju”, jest taka fajna. Piłka co chwilę lądowała na ziemi i w ogóle mało przebywała w powietrzu,ale im więcej osób, tym śmiesznej,więc spraszałyśmy coraz więcej osób. Dąłączył się nawet Andrzej i pani Śmidowicz,która świetnie gra w siatkówkę,aż w końcu było nas ze czterdzieści osób i bardzo, ale to bardzo ciężko nam się grało,choć i tak było bardzo śmiesznie,ale musieliśmy przerwać, gdyż nasza pani wychowawczyni,która chwilę wcześniej zrezygnowała z gry zaprosiła nas do wzięcia udziału w zawodach w przeciąganiu liny. Ciekawe,kto by wygrał, gdyby ta lina nie pękła...

Później dostaliśmy od pani pedagog trzy zadania. Pierwsze brzmiało:narysować swoją klasę. Nie chodziło oczywiście o salę z tablicą i oknami,ale o ludzi,którzy składają się na słowo klasa,czyli w naszym przypadku 31 osób. Wymyśliliśmy, że każdy z nas będzie rybą narysowaną w akwarium i w ten sposób ukaże swoje cechy charakteru. Nasze akwarium dość szybko wypełniło się rybami. Naszą panią ktoś narysował jako ośmiornicę,w sumie nawet nie wiem czemu,ale pani chyba się podobało.

Drugie zadanie brzmiało: przedstawcie swoją klasę za pomocą rzeźby. To było łatwe. Ułożyliśmy się w uśmiechniętą buźkę. Było zabawnie,kiedy Karolina wchodziła Patrykowi na barana,a Andrzej zaoferował się,że na barana weźmie Maksia.

Trzecie zadanie było najtrudniejsze:ułożyć taniec. Nasza klasa wymyśliła układ w rytm muzyki, do której ułożyliśmy tekst. Niełatwo nam to przyszło,ale jak ze wszystkim daliśmy sobie radę.
Potem przyszedł czas na prezentację wszystkich zadań. Szczerze mówiąc,obie prezentacje :kl Ia i b były fajne,ale zwycięzca może być tylko jeden. Tak przynajmniej myśleliśmy. Ale panie ogłosiły remis oraz wyróżnienie dla naszej klasy za piosenkę i za rzeźbę dla kl. b. Po tej rywalizacji czekały na nas pyszne kiełbaski,które sami piekliśmy nad ogniem. Jedliśmy je sobie i rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim. Potem grzecznie uprzątnęliśmy teren wokół ogniska i powoli zbieraliśmy się do opuszczenia tego pięknego miejsca. Wskoczyliśmy do autokaru i zaczęło się „ja tu siedziałem!”,„wszyscy na swoje miejsca, nie słyszałeś?”,ale jakoś to przeboleliśmy i pożegnaliśmy Reczkowe z żalem. Kiedy autokar podjechał pod szkołę, a wszyscy wysiedli uśmiechnięci, stwierdziłam,że to była jedna z najlepszych wycieczek, na jakiej byłam.
Tekst: Claudia Durka Ia G



Sprawozdanie z wycieczki integracyjnej

Dnia 7.09.2010 r. uczniowie dwóch pierwszych klas Gimnazjum nr11 pojechali na wycieczkę do miejscowości Reczkowe i na Pustynię Błędowską.

W dniu wycieczki wcześnie wstałem, żeby się do niej przygotować. Spakowałem kanapki oraz napoje, wyszykowałem się i poszedłem do szkoły. Znalazłem się na miejscu 10 minut przed zbiórką, która była o 8.00. Przed wyjazdem chwilę porozmawiałem z kolegami. Wkrótce przyszła nasza wychowawczyni Pani Jelonek. Policzyliśmy się i wsiedliśmy do autokaru. Jechaliśmy autokarem i małym busem, ponieważ było nas ponad 60 osób i nie mieściliśmy się w jednym pojeździe.

Najpierw pojechaliśmy na pustynię. Byliśmy tam o 9.00. Pogadaliśmy, robiliśmy zdjęcia i wspi-naliśmy się na stary bunkier. Chcieliśmy go oznaczyć, że jest nasz, więc znaleźliśmy złamane drzewo i ustawiliśmy jako flagę. Byliśmy tam pół godziny, a potem pojechaliśmy do gospodarstwa agroturystycznego.

Około godz. 10 dojechaliśmy na miejsce. Na początku mieliśmy trochę wolnego czasu, a potem Pani Pedagog wyznaczyła nam trzy zadania. Były nimi: układ taneczny, rzeźba z uczniów i plakat, na którym mieliśmy się przedstawić jako klasa na rysunku. Zobrazowaliśmy się jako cztery pory roku, gdyż tak jesteśmy zróżnicowani. Każdy z nas jest indywidualistą o ciekawym, zupełnie innym charakterze i osobowości. Naszą wychowawczynię przedstawiliśmy na rysunku jako słońce latem, bo jest dla nas bardzo ciepła i życzliwa oraz jako bałwanka zimą, bo wesoło się z nami bawiła i żartowała. Rezultatem tej konkurencji był remis między naszą klasą a Ia. Zadanie z tańcem wygrała klasa Ia. My zrobiliśmy najlepszą rzeźbę i wygraliśmy w konkurencji przeciągania liny. Końcowym wynikiem ogólnym było zwycięstwo klasy Ib, czyli nasze.

Po zabawach około godz.14.00 było ognisko. Ogień był ciepły, kiełbasa soczysta, a herbata wyjątkowo pyszna. Gdy ognisko dogasało, my odpoczywaliśmy, a potem wróciliśmy zadowoleni do szkoły na 15.45, skąd poszliśmy do swoich domów.

Sądzę, że wycieczka była udana i wszyscy byli z niej bardzo zadowoleni.

Mam nadzieję, że będzie więcej tak ciekawych wspólnych wyjazdów i zabaw. Dzięki tej wycieczce poczuliśmy się jak zgrana grupa od dawna znających się osób.
Tekst: Mateusz Lamprech klasa Ib G

Zobacz zdjęcia

Content
Content