Skip to main content
32
58

Absolwentka Dominika Konarska

Wersja do wydruku

Wspominać – czasownik, jak każdy inny. Czy aby na pewno? Są czasowniki, które nie mają w sobie takiego ładunku emocjonalnego, jak ten. Wspominamy coś chętnie, albo niechętnie – i już w grę wchodzą emocje: pozytywne lub negatywne. Gdy coś nas – mówiąc najogólniej – nie obeszło, tego nie wspominamy.


Gdy wspomniany wyżej czasownik kieruje naszą uwagę na rdzennie z nim związany rzeczownik, możemy mieć do czynienia ze wspomnieniem lub ze wspominaniem. Wspomnienie to zdarzenie jednorazowe, wspominanie – nieograniczone (jeśli tak o wspominaniu można powiedzieć).


Nie mam zamiaru zadręczać kogoś, kto czyta te słowa, moimi wywodami na temat „gramatyki wspominania”. Taki „gramatyczny” nastrój mi się udzielił, gdy po raz kolejny – trudno powiedzieć, jak bardzo kolejny! – wspomniałam trzy lata spędzone w Gimnazjum nr 11 w Sosnowcu. Wspomnienie, które teraz czytasz, jest owocem tego właśnie wspominania. Mogłabym w tej chwili przywołać – by nie używać tylko jednego słowa – wiele różnych zdarzeń, które zapadły w moją pamięć. One to sprawiają, że lata gimnazjalne są często przeze mnie wspominane. Wydawało nam się wtedy– bo mogę chyba wypowiedzieć się w imieniu koleżanek i kolegów – że jesteśmy już bardzo dorośli. Na szczęście ludzie, którzy nam w tym czasie towarzyszyli, nasi Nauczyciele, Wychowawcy… mówiąc krótko – przyjaciele… prowadzili nas, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem, ku prawdziwej dorosłości. Dzięki nim stopniowo urzeczywistniało się to, co nam się tak mocno wydawało. Często wspominam ich konkretne działania, pomagające nam zrozumieć, co jeszcze należałoby zrobić, żeby mogło być lepiej, niż było.


Celowo nie chcę wchodzić w szczegóły, bo trzy lata pomnożone przez ilość uczniów, nauczycieli i wspólnych doświadczeń to materiał na książkę, a nie krótkie wspomnienie. Nie byłoby tego wspominania, gdyby lata spędzone w gimnazjum nie miały wpływu na naszą teraźniejszość. Kto chciał skorzystać z tego, co dawała mu ta szkoła, a raczej ludzie w niej pracujący, mógł się dobrze przygotować do następnego etapu w edukacyjnej podróży.


Gramatyka, od której zaczęłam, to nie tylko język polski, ale i inne języki, a także matematyka, fizyka, czy chemia. Czyż wzory, których się w ramach tych przedmiotów uczyliśmy, nie są pewnego rodzaju regułami gramatycznymi? Jednak najlepszym wzorem – w tym momencie mam na myśli wzór postępowania – byli dla nas Nauczyciele i Wychowawcy.


Puentując – wzory, które wynieśliśmy z gimnazjum (albo których się tam nauczyliśmy) przydają się nam nie tylko na lekcjach języka polskiego, matematyki, czy fizyki, ale także w życiu. Na koniec powtórzę: jeśli chodzi o ten czas i to miejsce, to jest co… wspominać!

Dominika Konarska

Content
Content