Skip to main content
32
58

Uczeń I LO w Sosnowcu w latach 1998 - 2002

Wersja do wydruku

Uczeń I LO w Sosnowcu w latach 1998 - 2002

Swoją przygodę z Roździeńskim rozpocząłem już jakiś czas temu, a dokładnie w 1998 roku. Podczas wyboru szkoły rozważałem tak naprawdę 3 możliwości: Staszica, Plater i właśnie Roździeńskiego.

Dlaczego wybrałem tę szkołę? Trochę ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że po części było to przeczucie, że ta Szkoła to właśnie To. Przeczucie zostało podparte trudną do opisania atmosferą, jaką wyczułem podczas krótkiej wizyty, jeszcze jako uczeń podstawówki (za moich czasów nie było jeszcze gimnazjów, po szkole podstawowej naukę kontynuowało się od razu w szkole średniej).

Na samy początku pierwszej klasy usłyszałem słowa, które potwierdziły, że mój wybór był słuszny. Od Nauczycieli usłyszeliśmy, że uczymy się dla siebie i że to od Nas tak naprawdę zależy co wyniesiemy z tej szkoły i jakie zbudujemy fundamenty dla swojej przyszłości, a ich zadaniem jest zrobić wszystko, aby pomóc Nam te fundamenty zbudować. Bardzo podobało mi się takie postawienie sprawy, zresztą słowa o pomocy ze strony Nauczycieli nie były puste, rzeczywiście mogliśmy liczyć na ich ogromną pomoc i zaangażowanie, ale nie tylko na zasadzie gotowych podpowiedzi, ale również przysłowiowej „wędki”, motywowania do samodzielnej pracy, stawiania pytań i jednoczesnego poszukiwania na nie odpowiedzi. Sam, jako osoba posiadająca w swoim dorobku doświadczenie jako
Nauczyciel w Technikum oraz obecnie jako Nauczyciel Akademicki, doskonale zdaję sobie sprawę ile, wbrew pozorom, wymaga to od Nauczycieli wysiłku, samodyscypliny i życzliwości.

Jaki był Roździeń za moich czasów (zapewne nadal taki jest)? Był swego rodzaju szkołą życia. To tam wchodziliśmy w dorosłe życie, ale nie mam tutaj na myśli otrzymania dowodu osobistego, ale przemianę w Naszych głowach, sposobie myślenia, postrzegania otaczającego Nas Świata oraz ukształtowanej odpowiedzialności za podejmowane działania. Jeżeli ktoś zrobił coś złego to nie ominęła go kara, ale kara, która pozwalała wyciągnąć wnioski oraz wynagrodzić popełniony błąd. Jeżeli ktoś zrobił coś dobrego, to oczywiście nie ominęła go nagroda, choćby najdrobniejsza.

Bardzo ważnym elementem szkoły było jej Grono Pedagogiczne. Mam nadzieję, że nadal jest – spora część Nauczycieli z moich czasów nadal uczy w Roździeniu - obecni uczniowie szkoły, uwierzcie starszemu koledze, naprawdę cieszcie się z tego, że macie możliwość uczyć się i współpracować z tymi Nauczycielami. Nie wiem, czy w innej szkole w Sosnowcu w tamtym okresie, było aż tylu Nauczycieli pasjonatów?

Do dzisiaj pamiętam zajęcia z matematyki, z jednej strony były to lekcje przepełnione ogromem rozwiązywanych zadań, ale z drugiej strony lekcje, podczas których nauczyliśmy się rozumieć matematykę i myśleć matematyką – w dużej mierze zapewne dzięki tym lekcjom udało mi się pójść obraną w życiu drogą.

Niezapomniane lekcje fizyki, przepełnione eksperymentami oraz nie do końca związanymi z tematem lekcji rozmowami – ale materiał omawiany na lekcji zawsze przerobiliśmy.
Lekcje chemii z Naszą wychowawczynią, rozwiązywanie równań reakcji i … m.in. mały psikus z kranami w sali chemicznej ;) (Pani Gabrielo to było naprawdę niechcący).

Kolejne lekcje, które zapadły w pamięć i to lekcje historii i ich najważniejszy element – Nauczyciel, Pan Szczepan Dyrka. Szczerze przyznam, że nie pamiętam ani jednej lekcji, która poprowadzona byłaby „z książki”, a przecież to historia – ogromna ilość informacji, wydarzeń i dat. Pan Dyrka wszystko przekazywał Nam - jego „drogim” uczniom - z głowy i nie były to suche informacje, w wypowiedzi wyczuwało się pasję, która części z Nas się udzielała.

Z większością Nauczycieli podczas lekcji można było swobodnie porozmawiać, wyrazić swoje zdanie czy też opinię na poruszane tematy, co również wpłynęło na Naszą dorosłość – nauczyło Nas wyrażania własnej opinii.
Oczywiście Roździeń to nie tylko lekcje, ale również wycieczki, słynne i wspominane do dzisiaj dyskoteki szkolne w auli – w klubach muzycznych nie ma już takiej atmosfery, jaka towarzyszyła Nam podczas tych zabaw.

Czas spędzony w Roździeniu to czasu dojrzewania, ukształtowania Naszej osobowości oraz zawiązania się przyjaźni – w moim przypadku kilka z nich trwa do tej pory i mają się nieźle.
Oczywiście bywały momenty lepsze i gorsze, jak to w życiu, ale suma tych lepszych jest zdecydowanie większą liczbą od tej drugiej :)

Na zakończenie dodam tylko, że za każdym razem jak przejeżdżam obok Roździenia to wspominam go i czas w Nim spędzony z uśmiechem na twarzy – jest to chyba najlepsza rekomendacja szkoły, jaką może wystawić jej absolwent.

Dziekan Wydziału Zamiejscowego w Olkuszu Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej Paweł Sobczak

Content
Content