Skip to main content
32
58

Wycieczka do Rabki...

Wersja do wydruku

Wycieczka do Rabki...




Dzień I...


Rankiem zebraliśmy się wszyscy przed Roździeniem w oczekiwaniu na upragniony wyjazd na wycieczkę i na ... autokar :). Nauczeni doświadczeniem z marcowego wyjazdu do Rumunii (na autokar czekaliśmy wszak 2 godziny) spodziewaliśmy się różnych rzeczy... Na szczęście o 9.03 zajechało białe Renault i wyruszyliśmy. Droga spokojna...mało aut...Po drodze zrobiliśmy sobie postój na kawę na stacji PKN Orlen..ale niestety remont oopppssss przepraszamy MODERNIZACJA STACJI spowodowała, że pojechaliśmy dalej. Ok. 12.00 – W samo południe... Niech żyje Gary Cooper...zajechaliśmy do naszego pensjonatu. Powitał nas osobiście gospodarz. Rozdał klucze od wygodnych pokoi i zaprosił na lunch...które okazało się być lekkostrawnym spaghetti w sosie pomidorowym. Danie akuratne na dalsze atrakcje naszej wycieczki. A ta atrakcja było wyjście na malowniczy szczyt Maciejowej. Piękna trasa ze wspaniałymi widokami i urocza bacówka na samej polanie sprawiało wiele satysfakcji. Niektórzy się wprawdzie nieco zmachali...ale 45 minut odpoczynku przy bacówce..pierogi z jagodami...szarlotka...herbatka...całkowicie nas wyleczyły ze zmęczenia. Przy okazji powstał tekst, który powoli staje się hasłem przewodnim wycieczki.

-Panie profesorze a ile jeszcze ?
-A tak ok. 2 km...
-Przecież mówił Pan, że ta góra ma ok. 900 m...
-Tak...ale nad poziomem morza....


Po powrocie do pensjonatu o wdzięcznej nazwie Światowid był czas na prysznic...a potem obiadokolacja...czyli zupka pieczarkowa...kotlecik schabowy...ziemniaczki i kapustka. Oraz kompocik oczywiście. Z jedzeniem nie było problemów. I cóż teraz po kolacji? Otóż niektórzy...czyli zmęczeni zapragnęli oddać się słodkiemu odpoczynkowi w ośrodku ale część wolała przejść się do miasta i tak tez się stało. Zakupy w Gaździe...fontanna ze słoniami...deptaczek...piękny park rabczański oraz... plac zabaw :) i siłownia na wolnym powietrzu sprawiły wielką frajdę zanim wróciliśmy do pensjonatu. A tam...? Tradycyjne pogaduchy...i spanko...jak nadszedł czas :)...


Dzień II


Rankiem obudziło nas słoneczko i ...opiekunowie i na śniadanie. Bardzo smaczne...szwedzki stół i raczej wszyscy pojedli. A było co...paróweczki...wędlinka...pomidorek...serek...i topiony...ogóreczki świeże...płatki z mlekiem...dla łasuchów nutella (nie powiemy kto :)) oraz dżemiki dopełniły tych pyszności. Aaaaaaa i chlebek świeży. Potem tup tup do autokaru i wyjazd do Doliny ... no właśnie...żadna Kościeliska...żadna Chochołowska. Poszliśmy bardziej ciekawie i na Halę Kondratową. Owszem nieco trudniejsza niż Kościeliska czy Chochołowska...gdyż było kilka podejść. Po drodze zwiedziliśmy Muzeum z fauną tatrzańską...Pustelnię Św.Alberta...Halę Kalatówki (gdzie dopadł nas deszczyk wiosenny)...a na koniec schronisko na Hali Kondratowej. Miejsce przeurocze i niech się chowają inne widoki. Oczywiście byliśmy pod opieką Pana Przemka przewodnika, który w bardzo interesujący sposób opowiadał o zwiedzanych miejscach. W schronisku natomiast był czas na odpoczynek i powrót potem do autokaru. Po drodze były zakupy serków...i nie powiemy..kto ich kupił 20 :)... A w pensjonacie już czekał obiad (pomidorowa...gulaszyk...buraczki i ziemniaczki) a po ponad godzinnym odpoczynku pojechaliśmy do lasu na ognisko i kiełbaski. Było wesoło i to bardzo. Były koniki...były komary...Wróciliśmy ok 21.45 i teraz czas na rozmowy w pokojach i sen..
Dobranoc...

Dzień III


I nadszedł ostatni :( dzień wycieczki do Rabki. Tym razem śniadanko było o 9.00 więc większość z nas się wyspała…chociaż byli tacy co…ale o tym cicho sza… W każdym razie było śniadanko…bardzo smaczne i świeże a po śniadanku poszliśmy się spotkać przewodnikiem , który miał pokazać nam najciekawsze miejsca Rabki. Spotkanie przy fontannach zaczęło się od krótkiej opowieści o rabczańskich solankach - tak są takie - a następnie skierowaliśmy się do parku. Wprawdzie nasz przewodnik początkowo chyba nie docenił naszego wieku i zdolności poznawczych…gdyż raczył nas opowieściami dla dzieci z przedszkola np…a tutaj jedzie pociąg…czerwone światełko…to, co robimy? Tak jest zatrzymujemy się :). Na szczęście interwencja opiekunów i dalej już było interesująco. Nieco historii Rabki…kto i kiedy ją założył…kiedy były pierwsze wzmianki o miejscowości (a sięgają XIII wieku ) …jaką rolę pełnił dworzec w Rabce…a wiecie, że w Rabce jest pomnik św. Mikołaja…? Po pożegnaniu przewodnika jeszcze chwila na lody…ciastka…gofry (najlepsze w Polsce) i do ośrodka na lunchyk..a tym okazał się pyszny barszczyk czerwony z ziemniaczkami. I niestety pakowanko końcowe…porządki w pokojach…i do autokaru :)… I już po wycieczce…
Ale będziemy pamiętać Maciejową…Halę Kondracką…ognisko…było fantastycznie…

Zobacz zdjęcia
Tekst: profesor Szczepan Dyrka

Content
Content